Aktualności
e-Dziennik
Plan lekcji
Dzwonki
Organizacja roku
Kącik czytelniczy
Office365
DLACZEGO NASTOLATKOM TAK MAŁO SIĘ CHCE?
Dlaczego nastolatkom tak mało się chce?
W procesie wychowania często zadajemy sobie pytanie: dlaczego nasze dzieci są takie leniwe, dlaczego nie podejmują wysiłku, dlaczego ich aktywność szkolna ogranicza się do minimum. Nie czytają lektur, nie odrabiają na bieżąco zadań domowych, nie uzupełniają notatek po nieobecności w szkole??? Skąd zjawisko „prokrastynacji” - czyli odkładania prac, zadań na później, uciekanie od prostych zajęć, obowiązków? Kto jest współcześnie autorytetem dla nastolatka???...
Odpowiedź - Youtuberzy... bo:
a/ są bogaci
b/ są znani, mają władzę, prestiż
c/ duże pieniądze uzyskali małym wysiłkiem
d/ czerpią przyjemność z tego, co robią
Rodzice przestają być autorytetem dla swoich dzieci. Bo dzieci widzą dysonans między tym co mówimy, a tym co sami robimy. Jeśli wymagamy od dzieci, wymagajmy od siebie. Młodzi buntują się przeciwko rodzicom z powodu: nadmiaru kontroli, wyśrubowanych wymagań, innych wzorców i planów rodziców. Dzieci nie chcą być „kopią” swoich rodziców.
Dlaczego nastolatkowie wybierają konformizm - proste, powtarzane schematy, drogę na skróty? Bo dla nich moralne jest to, co dla nich dobre, to co się opłaca, co jest przyjemne, co chroni przed niebezpieczeństwem, służy jego interesom, co nie wymaga dużego wysiłku.
Dlaczego tak się dzieje? Bo nie uczymy dzieci, że czasami trzeba zrobić coś, na co nie mamy ochoty, trzeba wyjść poza „strefę komfortu” i radzić sobie z wyzwaniami.
Rodzice tłumaczą swoje dzieci słowami: „on jest zmęczony, on się stresuje, nie będę go zmuszać, żeby nie było konfliktów, on jest prawie dorosły - to wie co robi”... Psychologowie nazywają taką postawę „zanikiem kompetencji rodzicielskich”. Nastały czasy wyręczania dziecka z jego obowiązków (domowych oraz szkolnych) oraz braku wymagań i stawiania granic. W efekcie tego dziecko nie rozwija wytrwałości w pracy, poczucia obowiązku, umiejętności radzenia sobie z niepowodzeniami i frustracją. Zamiast mobilizowania dziecka do pracy i zachęcania go do aktywności życiowej, jest wycofanie ze strony rodzica i systematyczne usprawiedliwianie dziecka.
Lata „zimnego chowu” zastąpiliśmy „nadopiekuńczością”. Rodzice stale: kontrolują, chronią, decydują o wszystkim za dziecko, chcą mu maksymalnie ułatwić życie (korepetycje, brak obowiązków domowych, dowożenie i odwożenie ze szkoły), planować każdy szczegół jego życia. Wychowanie w Polsce zaczyna przypominać wzory zachodnie (USA) - nastawione na sukces, sławę, bogactwo. Stąd stwierdzenie, że wychowujemy najbardziej okablowane, monitorowane i rozpieszczone pokolenie w historii.
Rodzice „zawłaszczają” dzieciństwo swoich dzieci pozbawiając ich : przygód, komplikacji, momentów nudy i samotności - kiedy mogą się ponudzić, poobijać, popełniać błędy, pomarzyć, złapać oddech...
Skutki takiej postawy będą widocznie w niedalekiej przyszłości. To obserwowany już brak samodzielności dziecka, które przyzwyczaiło się, że to inni podejmują za niego decyzje i rozwiązują problemy, ucząc w ten sposób braku odpowiedzialności za własne życie. Efektem takiego wychowania jest także niska odporność i tolerancja na stres. Nastolatki w sytuacji trudnej szybko się poddają, bo odczuwają silny stres i dyskomfort, mają też trudności w relacjach rówieśniczych, bo brak im podstawowych kompetencji miękkich. Młody człowiek „wychowywany bezstresowo”, w stylu „wszystko wolno” - kiedy pojawiają się w jego życiu przeszkody często reaguje ucieczką, bo dotąd nie miał okazji doświadczyć trudności i zmierzyć się z nimi. Jeśli człowiek przez lata swojej młodości nie zderzy się z wymaganiami, to nie zbuduje w sobie wewnętrznych zasobów i przekonania: „mogę spróbować, dam sobie radę”. Zamiast tego będzie miał stale w głowie: „nie muszę..., ktoś mi pomoże..., ktoś mnie obroni”…
Najlepiej w życiu dorosłym radzą sobie te dzieci, które w dzieciństwie miały już obowiązki. Sukces zawodowy w życiu wynika z obowiązków w okresie dzieciństwa. Im wcześniej, tym lepiej (badania Harwardu).
Jak temu zapobiegać?…
1. Uczyć dziecko, że nie wszystko w życiu jest przyjemne, fajne, sprawia nam radość i przynosi korzyści… Czasem trzeba zrobić coś, co jest mało przyjemne, mało satysfakcjonujące. Dawać dziecku obowiązki domowe w szerokim zakresie, bo obowiązki do doskonały trening samodzielności, systematyczności, rozwijania poczucia sprawczości („mam na coś wpływ”).
2. Wspierać dziecko, ale nie wyręczać. Pomagać dziecku znaleźć sposób na rozwiązanie problemu, zamiast rozwiązywać je za dziecko. „ Miłość do dziecka nie polega na usuwaniu trudności z jego drogi, ale na byciu obok, gdy je pokonuje”.
3. Pokazywać konsekwencje. „ Nie chcesz notować na lekcji, ok - ale uzupełnisz notatkę w domu”, „ zniszczyłeś celowo telefon - trudno, takiego drogiego już nie dostaniesz”.
Nastolatek potrzebuje w życiu:
1. Wymagań, które stawia mu się z szacunkiem, spokojem , konsekwencją.
2. Granic - bo to one budują jego poczucie pewności i bezpieczeństwa.
3. Wysiłku - bo on prowadzi do rozwoju, poznawania swoich mocnych i słabych stron.
4. Odmowy - by zrozumiał, czym jest odpowiedzialność.
5. Zasad - bo one przygotowują go do życia w świecie opartym na zasadach i kompromisach.
6. Od rodziców oczekuje - czasu, emocjonalnej dostępności, gotowości do słuchania bez oceniania, bez pośpiechu… Potrzebuje bliskości i uwagi wtedy, kiedy postępuje dobrze, ale także wtedy, gdy ma wybuchy złości i agresji.
Rewolucja IT doprowadziła do cyfrowego przeciążenia u nastolatków. Badania firmy HP z 2005 roku pokazały, że nieustanne bombardowanie: telefonami, komunikatorami w dzieciństwie powoduje w przyszłości niebezpieczne skutki: ADHD, trudności ze skupieniem uwagi, obniżoną aktywność płata czołowego (odpowiedzialnego np. za agresję), krótkowzroczność. Mózg dziecka ery informatycznej nie radzi sobie z wielozadaniowością.
Powstały nowe określenia :
a/ cyfrowa demencja (2007 r.) - czyli dysfunkcje emocjonalne i poznawcze spowodowane przestymulowaniem układu nerwowego, wynikające z nadmiernego i niekontrolowanego korzystania z technologii cyfrowych.
b/ przeciążenie allostatyczne - czyli spadek energii życiowej, wyczerpania organizmu wskutek długotrwałego stresu. Może doprowadzić do problemów psychicznych.
c/wypalenie energetyczne - będące wynikiem zmęczenia, braku snu, braku kontaktów i relacji społecznych.
Nastolatkom brakuje czasu na regenerację organizmu, bo czas przeznaczony na odpoczynek i sen spędzają na scrollowaniu telefonu. Zamiast sportu, spaceru, wycieczek, gier towarzyskich, kontaktów wspierających - młodzi wybierają: czuwanie w sieci, używki, gry komputerowe - bo to podbija im dopaminę (hormon szczęścia).
Najlepszą techniką regulacji emocji nastolatka jest ruch, zabawa, śmiech, bezpośredni kontakt z rówieśnikami.
Badania w USA i Wielkiej Brytanii pokazały, że zaburzenia emocjonalne i psychiczne u nastolatków, częściej występują w zamożnych rodzinach (gdzie występuje presja na naukę, twarde współzawodnictwo).
Rewolucja w edukacji japońskiej postawiła sobie za cel: wychowanie dzieci z fantazją, zdyscyplinowanych, dynamicznych, z apetytem na wiedzę i życie. Bo obsesja „markowej edukacji” odchodzi już do lamusa.
Stwarzajmy więc dzieciom okazje do rozwijania samodzielności, bo każde z nich chce sobie radzić, eksperymentować, próbować świata na swój sposób.
„Zamiast kupować swoim dzieciom wszystko, czego nigdy nie miałeś, powinieneś nauczyć je wszystkiego, czego nigdy cię nie nauczono. Prawdziwe bogactwo nie tkwi w materialnych rzeczach, ale w wiedzy, charakterze i dyscyplinie. Dziecko, które uczy się stawiać czoła życiu z mądrością, będzie silniejsze niż to, które nie otrzymuje nic poza wygodą. Naucz je myśleć, być odważnym i nie polegać na tym, co mają, ale na tym, kim są”. (autor nieznany).
Bożena Gościńska
